Na morzu wszystko wydawało się spokojne. Niebo odbijało się od spokojnych fal, a wiatr delikatnie pieścił powierzchnię. Jednak za tą pozorną sielanką czaiło się niewidzialne napięcie. Brat mojego męża, Alex, nalegał, aby zabrać mnie «na wyjątkowe miejsce», miejsce, które określił jako piękne i odosobnione. Zgodziłem się z ciekawości, nieświadomy prawdziwego powodu tej podróży.

Gdy tylko uciekliśmy z brzegu, jego ton się zmienił. Jego spojrzenie, początkowo neutralne, stało się twarde. Mówił o Dawidzie, moim zaginionym mężu, z dziwną goryczą.